Tak sobie z nudów czytałam blogi znajomych i natrafiłam na mój stary (ten oto). Śmiesznie czytało mi się 2 poprzednie notki. Głównie pierwszą. To jest najzwyklejszy syndrom ucznia zaraz po gimnazjum. Strach przed jedynkami i dwójkami.Minął rok. Wiele się zmieniło od tego czasu. Kto normalny myśli teraz o zawalonym sprawdzianie z historii, przejmuje się średnią z fizyki, która wynosi nawet 0.62? Nie ja. Może to dlatego, że zdaję sobie sprawę z tego co ważne. Jeszcze pewnie nie do końca, ale dużo się nauczyłam. Wiem, że stać mnie na wiele. Wystarczy tylko trochę pracy nad sobą, czego przyznam nie lubię i to co wydaje się być niemożliwe staje się na wyciągnięcie ręki. Przewartościowałam niektóre rzeczy. Ważne jest to, czy masz ambicje i obrany cel w życiu, czy interesuje Cię coś więcej niż czubek własnego nosa i durne komedie romantyczne...Wiem, że często narzekam na to, czego mi brakuje i płaczę z powodu niespełnionych ambicji. Na szczęście jestem jeszcze na tyle przytomna, aby zdawać sobie sprawę z tego jak wspaniali ludzi mnie otaczają. Niezastąpione przyjaciółki, które każdy gorszy dzień, taki jak na przykład dziś, potrafią przemienić w wart zapamiętania czas. Takie pisanie to pewnego rodzaju lek. Pomaga mi usystematyzować niektóre myśli. Chyba przechodzę kulminacyjny okres buntu i zaniedbuję rzeczy ważne. Mam nadzieję, że już wkrótce nastapi spadek ilości tych wewnętrznych gniewów. Dziękuję tym, którzy w chwilach mojej słabości rozumieją o co mi chodzi. Nawet jeśli sama siebie nie rozumiem.
Jeden aspekt nie daje mi spokoju. Jak wielu ludzi odbiera nas zupełnie inaczej. Osoby, które na forum są pewne siebie, wygadane, pyskate i wesołe, w gruncie rzeczy boją się życia, są niepewne. Realiści to niepoprawni marzyciele, zatwardziali przeciwnicy związków marzą o miłości, obdierani jako śmiałych są nieśmiali, a ekstrawertycy duszą w sobie najważniejsze myśli i emocje. Każdy człowiek gra w życiu dwie role. Pierwszą dla innych, a drugą dla samego siebie. Bardzo rzadko wizerunek ukazywany innym jest w stu procentach adekwatny do faktycznego. Możecie się ze mną nie zgodzić. Wyrażam tylko swoje zdanie.
skomentuj (7)
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy to co robicie ma jakiś sens? Pytanie w sumie retoryczne (jak ja nie lubię tego słowa), bo założę się, że każdy kiedyś to analizował. Czy ma sens "przyjaźń" kiedy każda inicjatywa jest jednostronna? Czy ma sens myślenie o osobie, która ma nas w dupie? Czy mysleliście po co się uczyć, kiedy i tak ma się szmaty? Czy zastanawialiście się kiedyś po co próbować zrozumieć niektóre rzeczy skoro i tak nie znajdujemy odpowiedzi? Czy ma sens dbanie o przyszłość, kiedy nie możemy poukładać teraźniejszości? Chcieliście kiedyś zrezygnować ze wszytskiego i zaczęliście wątpić we wszytsko co robicie? Dbaliście kiedyś o innych bardziej niż o siebie?
Bardzo wiele rzeczy które robię nie jest zależnych ode mnie. Coś sobie obiecuje a jakaś wyższa siła mówi: "nie rób tak?" "po co?" "no napisz tego smsa" "zrób to ostatni raz" "powiedz co myslisz, nie masz nic do stracenia".... I ile bym sobie nie obiecywała, ile bym mówiła, ze piszę ostatni raz to prawie zawsze mi nei wychodzi. I jak tu planować różne rzeczy kiedy nie ma się nad sobą władzy? Kiedy nei myśli się realnie tylko jakimiś głupimmi schematami i wspomnieniami.
Chyab najwyższa pora skończyć z zasranymi sentymentami i zacząć myśleć racjonalnie, Nie myśleć o inych i chociaż raz zadbać w pierwszej kolejności o własne potrzeby. Czas się ogarąć i popracować nad silną wolą...
Ciekawe ile razy będe jeszce powtarzać, że to ostatni raz....
I nie doszukujcie się podtekstów i drugiego dna. (bo ostatnio to dla was wszytskich bardzo typowe)
Ten oto blog powstał z potrzeby podbudowania na duchu wszytskich licalistów, którzy nie są pewni swojego miejsca w świecie i nie mogą zrozumiem mechanizmów, którymi kieruje się szkolne życie. Szczerze mówiąc nie tylko szkolne. Pomysł jego założenia został chasko zgapiony od kolegi Piotra K[ruka].
Tak więc Ja i Hania mamy zamiar doskonalić się w sztuce biegłego wyrażania swoich myśli.
Czy zastanawialiście sie kiedyś nad tym, że jeden głupi błąd może całkowicie zmienić wasze życie? Jedna drobna pomyłka może zadecydować o wszystkim co tyczy się przyszłości... przykra prawda. Dotyczy zycia rodzinnego, towarzyskiego i również szkolno-edukacujnego (jest coś takiego?)
Dobrym przykładem złośliwości był dzisiejszy sprawdzian z historii. Wszyyscy rolnicy pilnie przygotowywali się do niego od tygodnia... Nienormalni, ale trzeba to wybaczyć. W końcu większość z nas jest ambitna i ma zamiat osiągnać coś w życiu. Czasami tylko nam się trochę nie chce przyłożyć. Wracając jednak do sprawdzianu... Po 10 minutach od rozdania kartek Kacper krzyknął: "zadanie szóste jest zabójcze". W tym samym momenie 31 par oczu powędrowało na koniec pierwszej strony, a tam co? Z podanych słów ułuż 4 sentencje po łacinie!"... przyjemniej pracy życzę. Ogónie rzecz biorąc klasę opuściliśmy w stanie totalniego zażenowania, ponieważ większość zadań ułozonych przez Pana C utrzymane było w tej konewncji. żal mi tylko (ale w pozytywny sposób) tych osób, które ostatnie dni spędziły nad historią a nie wyszło im wcale lepiej niż mi. Pozdrawima kochaną Hanię np. ;)
Nie będę was zanudzać historia skoro moge pomęczyć czytelników fzyczką. Tak taaak, fizyczka u pana golczaczka to z pewnością nasz ulibiony przedmiot. Kajeciki wypełnione odwzorowaniami matematycznymi (nie mylić ze wzorami, broń was Panie Boże), zapisane z16 i inne atrakcje to nieodłączny element naszego życia. Szkoda tylko, że tak wielu modli się o średnią 1.51 z tego cudownego przedmiotu.
Czas ostatnich dni (coraz cięższych zresztą) umilają tylko przerwy... zwykle monotonne. Kiedyś bywało lepiej. Ale trudno. Skoro nauczyciele to tylko ludzie to dlaczego nie zauważą tego, ze poza szkoła mamy też inne potrzeby? Dlaczego nie uczymy się rzeczy naprawde przydatnych, pozwalającym uniknąc prostych i bezmyślnych błędów?
Chciałabym napisać więcej, ale na wasze szczęście nie mam zbyt wiele czasu... Nadrobię to kiedy indziej.
Reasumując najważniejszą rzeczą do zapamiętania na dziś jest fakt, że wart się uczyć łacinskich powiedzeń.
pozdrawiam wszytski rolników i jedną osobę dodatkowo. A jaką to wiem tylko jaaa (nie wliczając Hani, która nawet jakbym nie mówiła to i tak wszytsko wie [poza łaciną])